Przedstawienie się już zaczęło. Na scenie zapadła cisza.- Czy ty zawsze musisz się spóźniać- powiedziała Franczeska i skrzywiła się.- Przepraszam cię ale siła wyższa- Miałam ciężki dzień, oświetlenie z mojego Kya zostało, jakby to określić…..na parkingu przed sklepem.- Coś ty, co się stało? – Miałam drobną stłuczkę, jakiś baran wjechał mi w maskę, obie lampy zbite i zderzak do roboty – powiedziała Joasia. -Cisza to teatr a nie rynek- syknął jakiś gbur z tyłu.-
Przepraszam- Faktycznie jest za głośno rozmawiały, ale kto by nie rozmawiał w takiej sytuacji. -A gdzie Ewa- powiedziała jedna z lasek lecz tym razem cichutko. – W wc, to już ósmy miesiąc i często chodzi do wc. Agnieszka poczuła czyjąś rękę na ramieniu.- Cześć laska, wreszcie jesteś- Kalina uścisnęła ją mocno i pocałowała w policzek.-Jak się czujesz? -Wszystko ok ale mogło by być lepiej.. – Nie mów wyglądasz przepięknie, też bym tak chciała kiedyś- powiedziała z uśmiechem Agnieszka. Faktycznie lekkie oświetlenie na sali sprawiało że Kalina wyglądała tak promiennie jak nigdy przedtem. -
Było iść do dyskoteki a nie do teatru jak chcecie plotkować- wyburczał ten sam gbur co wcześniej.- A żebyś wiedział że pójdziemy- powiedziała Emila i pokazała język w stronę gbura. -Wychodzimy stąd laski- dodała. Wszystkie jak na zawołanie wstały i wyszły. – Zapomniałabym- szepnęła Agnieszka w stronę Kaliny- Mam rozbite lampy w samochodzie i zderzak w rozsypce.- Opowiesz wszystko przy piwie- odpowiedziała przyjaciółka. – Dziewczyny, dlaczego właściwie umówiłyśmy się w teatrze?- wtrąciła Emila. Wszystkie buchnęły śmiechem. Żadna z nich nie znała odpowiedzi.
